Cykliczne spotkania entuzjastów klasycznej motoryzacji

Volvo Antoniego

Volvo 140. Mimo wyprodukowania nieco ponad miliona dwustu tysięcy sztuk jest to widok dość niespotykany na polskich drogach. Dla wielu ludzi w naszym kraju jest to samochód nieznany, nie do końca kojarzący się z Volvo. Serię 140 produkowaną w latach 1966-74 można uznać za w pewien sposób przełomową. Dlaczego? Otóż, od niej zaczęła się era kwadratowych “szwedzkich cegieł”. Następca udanego, ale też lekko zaokrąglonego Amazona tak samo jak poprzednik wykorzystywał czterocylindrowe silniki przekazujące napęd na tylną oś. Dzięki nadwoziom 2 i 4 drzwiowego sedana oraz kombi a także jednostkom o różnej pojemności i mocy każdy mógł dobrać auto według swoich preferencji. Samochód jest surowy w formie niczym szwedzka zima, dzięki czemu mimo upływu lat zachowuje dużą trwałość. Ciężko mu odmówić pewnej dozy stylu i uroku. Warto wspomnieć, że Volvo mimo swoich 44 lat nadal jest bardzo wygodne i świetnie sprawdza się nawet przy codziennym przemieszczaniu.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Antoni Letki, posiadacz 3 aut szwedzkiego producenta w skrócie przedstawił nam swoją przygodę z Volvo oraz bogatą historię widocznego na zdjęciach egzemplarza serii 142 . Żeby nie przedłużać – zapraszamy do przeczytania krótkiej opowieści :)

Antoni Letki, fot. A. Banach

Anotni Letki, fot.A. Banach

Znany jesteś ze swojego zamiłowania do marki Volvo. Szwedzkie samochody są niemalże wizytówką twojej charakterystycznej osoby. Powiedz – dlaczego akurat taki wybór?

Odpowiadając krótko dlaczego taki wybór – dlatego, że każdy z nas tak naprawdę całe życie rozwija,przerabia jeden temat. Obrasta on różnymi skojarzeniami,bliższymi i dalszymi, ale obracamy się wokół szczególnych przeżyć, które nas ukształtowały dość wcześnie. Po drugiej wojnie samochód był dobrem pożądanym, projektowanym odpowiedzialnie i solidnie wykonanym. Może nie wszędzie, ale w wielu krajach.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Ojciec miał przedwojennego Hanomaga Kuriera z pięknymi, głęboko tłoczonymi z grubej blachy błotnikami, w wysuniętym do tyłu z nadwozia pięknie ukształtowanym bagażnikiem – na wzór kufrów przypinanych do nadwozia, z kołem zapasowym na zewnątrz, z pokrywami silnika unoszonymi do góry ze szczelinami do chłodzenia komory silnika. Wewnątrz detale były solidne, unikalne dla każdego samochodu. Brązowa, podobna do sztruksu tapicerka przesiąknięta była mieszanką zapachów lakieru i benzyny. Można było otworzyć brezentowy dach. W nocy reflektory nastawione na błotniki wybierając drogę prowadziły do celu. Z tyłu było magiczne, czerwone światełko – pojedyncze. Od motoru. Zawsze było trochę ciepło wewnątrz i bezpiecznie.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Później była IFA F8 Cabrio i Opel Kadett – też przedwojenne – ale to było później i nie wiązało się z tymi, tak ważnymi pierwszymi przeżyciami.

Ojciec kupował angielski „Motor”. W jednym z numerów było zdjęcie wprowadzanego do produkcji Amazona, brudnego, zabłoconego, widać przejeżdżającego dziesiątki tysięcy kilometrów na próbach. Od razu wydał mi się znajomy, bliski, zwyczajny tak jak Hanomag we wspomnieniach. Samochodów nie pokazywano w ten sposób – błyszczące, dobrze oświetlone do zdjęć były nierealne. A ten Amazon, na tle szarego, jesiennego szwedzkiego krajobrazu był prawdziwy.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Przebił włoskie lekkie, przeszkolne, efektowne konstrukcje – ale nie z naszego świata. Może zbyt efekciarskie, żeby zainteresować na dłużej. Był inny od moich ulubionych amerykańskich aut, które podziwiałem ale nie mogłem zrozumieć jak są zrobione – jak łączą się poszczególne części w tak oszałamiającą całość . Były olśniewające lecz nie miały przytulnej atmosfery szwedzkiego samochodu, przecież on chronił przed nieprzyjaznym otoczeniem, chłodem, śniegiem. Musiał dojechać w wiele miejsc bardzo często gruntowymi drogami. Później były filmy Bergmana. Jeden z nich – „Milczenie” z sugestywnymi ujęciami z wnętrza Amazona znowu przywodzącymi wspomnienia z podróży Hanomagiem i ciepły odbiór zdjęcia zabłoconego Amazona.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

480-tka była dla mnie jakimś objawieniem. Miała konsekwentnie do wcześniejszych, kanciastych Volvo , rozwiązane nadwozie, ale była taka jakby nie stawiała oporu powietrzu. Rzeczywiście jest dobrze podporządkowana sprawnemu poruszaniu się. Prosta, bez tzw udogodnień, abs-u, poduszek, kontroli trakcji jest surowa tak jak surowa, celowa jest jej forma zewnętrzna, a to często znamionuje dobry projekt.

Twoje 142 jest w świetnym stanie. Czy tak samo było po zakupie? Jak znalazło się w twoim posiadaniu?

Nie było w takim stanie po zakupie. Miałem już Amazona, który wymagał uzupełnienia wielu elementów. Znajomy powiedział mi, że takie samo Volvo(jak Amazon) stoi na podwórku w Łukcie. Pojechałem zobaczyć, oczywiście było inne, w dodatku w opłakanym stanie. Wrośnięte w ziemię stało się stacjonarnym barem na kołach. Opadły mi ręce i odjechałem. Ale nie dawało mi spokoju – pojechałem tam jeszcze raz ze znajomym, który był już zarażony starą motoryzacją, ale on, mechanik samochodowy, szybko stamtąd uciekł. Ja znowu nie mogłem spokojnie spać – wiedziałem, że tam stoi dobry i rzadki u nas samochód, tylko niestety w tragicznym stanie. Rano znowu odwiedziłem podwórko. Ze 142, dokładnie je oglądnąłem, przejrzałem magazyn potrzebnych i niepotrzebnych części, sprawdziłem dlaczego pewne miejsca są skorodowane, zastanowiłem się co jest bezpowrotnie zniszczone, w emocjach nie myślałem jak uzupełnić braki i już nie wahałem się – cenę ustaliliśmy na 300zł. Następnego dnia z kolegą Krzysztofem, z akumulatorem, pompką, benzyną i narzędziami, po dokonaniu zakupu uruchomiliśmy auto. Kiedy na trzech cylindrach i z zaciśniętymi tylnymi hamulcami ruszyłem do właściciela i jego kumpli dotarło że tracą swój cenny bar podwórkowy, że on jednak jeździ i może mógłby kosztować więcej. Trzeba było szybko przebić się przez blokadę podwórka i po oddaleniu się ukryć się na jakiś czas w lesie. Wtedy już wiedziałem, że dobrze zrobiłem ratując to 142.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Porównując do nowszych konstrukcji – jak Twoje Volvo sprawuje się w eksploatacji? Czy w ogóle 142 swoimi parametrami ma podejście do młodszych aut?

Porównując do młodszych konstrukcji 142 w eksploatacji jest niezawodne – proste i solidne. W miarę mocny silnik pozwala na sprawne poruszanie się na szosie i w mieście. Hamulce są bardzo dobre. Można nim jeździć na długie trasy – jestem przyzwyczajony do tego, że samochody z tamtych lat są głośniejsze wewnątrz – choćby z powodu większych zakłóceń opływu powietrza i mniejszej szczelności nadwozia. Wewnątrz jest dużo miejsca dla wysokich osób – to jednak dobry, skandynawski projekt, który wybiegał w przyszłość. Wtedy i dzisiaj taki samochód sprawiał dużo przyjemności z jazdy i nie stwarzał trudności eksploatacyjnych.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Jako osoba z bardzo długim stażem posiadania klasyków – może masz jakieś ciekawe historie z nimi związane?

Ciekawe były zakupy. Amazona znalazłem na wsi pod Wyszkowem. Sprzedawał go chłopak, który chyba nie wiedział co z nim robić. Zakupił auto od sąsiada – badylarza, badylarz wcześniej od lekarza z Warszawy. To była typowa droga zachodnich aut po dojściu do pewnej granicy wyeksploatowania. Oglądałem Amazona w piątek, kupiłem w poniedziałek i tu byłem zaskoczony – sobota i niedziela były to dni szaleństwa zmotoryzowanej części mieszkańców. Kolega sprzedającego w piątek w niezłym stanie, kompletny, w poniedziałek miał połamane kończyny i nie miał skalpu na głowie – wszystko po dachowaniu. Nie bardzo tym się przejmował – raczej był dumny. W końcu dobrze się bawił. W tym czasie dla nich stary samochód był złomem do ujeżdżania – niestety. Dla mnie zawsze był obiektem pożądania.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Historię z zakupem 142 opisałem wcześniej. Ciekawe były zawsze reakcje ludzi – fotografowanie się z autem, pytania.

Raz jechał za mną przez całą Warszawę, od Ursynowa do Łomianek, facet Mercedesem i przy każdym zatrzymaniu oferował za Amazona wyższą cenę. Przy Pałacu Kultury było to już 25 tys. zł. Im szybciej uciekałem tym cena była wyższa.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Ciekawe były wyjazdy do Szwecji na szroty, po wyszukiwanie brakuujących części, szperanie w szczątkach w poszukiwaniu spinek czy nietypowych śrub, podglądanie jak powinno być to czy tamto zamontowane.

Bardzo ciekawe było spotkanie z Rafałem Radzymińskim i w konsekwencji spotkanie tak wielu maniaków opiekujących się tyloma tak różnymi autami.

Na zakończenie – jakie masz plany odnośnie swoich aut?

Odnośnie planów – kończę remont Amazona – pierwszy od tego po zakupie – i znowu będzie jeździł. Już nie na co dzień, jak dawniej. 142 jest też po drugim remoncie więc tylko żałuję, że nie mogą jechać obydwa jednocześnie z jednym kierowcą. Pozostawiam je w stanie zbliżonym do pierwotnego, bez przeróbek.

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach

Volvo 142, fot. A. Banach


Tagi tego wpisu to: klasyk, letki, olsztyn, samochody, Volvo, Volvo 140.

Autor wpisu: Adrian

Wpis dodano: 9/09/2013

Lista komentarzy do “Volvo Antoniego

  1. marcin_500 w dniu pisze:

    Miło się czytało, gratuluję.
    Pozdrawiam

  2. rr74 w dniu pisze:

    Antoni w pięknych słowach oddał swoją pasję i ducha szwedzkiej marki, a Adrian zachował klimat auta na zdjęciach. Świetna robota. Żądamy więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>